...CZYLI: GDZIE SIĘ PODZIEWA OPŁATA MIEJSCOWA?
Na spotkaniu informacyjnym na temat Talara Karkonoskiego burmistrz Arkadiusz Wichniak poruszył sprawę opłaty miejscowej.
Temat sam w sobie istotny, wciśnięty na siłę w spotkanie, które zupełnie o czym innym miało traktować. Pewnym uzasadnieniem była żałosna frekwencja, więc można było pogadać też o finansach.Z wystąpienia Arkadiusza Wichniaka wynika jasno, że znaczna część gestorów bazy noclegowej ma w nosie obowiązek meldunkowy i podatkowy, o interesie gminy nie wspominając. Wg. przybliżonych cyfr, podanych przez Burmistrza zgłoszono w gminie 7200 miejsc noclegowych. Z podsumowania ofert w internecie jest ich o jakieś 2000 więcej. Gmina dolicza jeszcze miejsca nigdzie nie zgłoszone, a przyjmujące faktycznie gości za pieniądze - to kolejny, szacowany 1000. Razem miasto oferuje ponad 10200 miejsc. Opłata miejscowa to 1,75 zł od "osobo/doby", policzmy: 10200 miejsc x 1,75 zł/1 dobę x 365 dób w roku = 6"515"250 zł. Tak zwane ?obłożenie? 30% pozwala na egzystencję obiektu. Po obliczeniu tych 30% z ww. kwoty mamy 195"457 zł czyli, upraszczając, prawie 2 Mln złotych. Tyle Szklarska Poręba powinna zebrać z samej opłaty miejscowej, a zebrała za 2007 rok... około 560 tys zł. Co to oznacza? Jak ktoś ma wątpliwości to warto przytoczyć obrazowe dane grudniowe z 2007 r. Grudzień mamy świeżo w pamięci - przez, minimum pół miesiąca miasto było pełne ludzi. Karawany pojazdów tarasowały ulice, w sklepach, pensjonatach, knajpach - komplety, a z zebranej opłaty miejscowej wpłynęło za 3 dni wynajęcia bazy wg. powyższych wskaźników. Kpina! Wnioski? Część hotelarzy ukrywa dochody. Całe szczęście, że nie wszyscy, ale wcale nie większość, jest rzetelna i płaci. Proszę spojrzeć na cyfry. Wpływy z opłaty miejscowej to ok. 1/3 możliwych do uzyskania. Czyli 1/3 jest rzetelna, a reszta? Reszta nie płaci, bo nie obawia się sankcji. Czy nie inkasują opłaty od gości? Czy inkasują i chowają do kieszeni? Szara strefa czernieje coraz mocniej. Trzyosobowa rodzina przez weekend (nie domagając się pokwitowania) oszczędzi te 3 piwa.... miasto nie zarabia a mogłoby mieć jakieś 1,5 Mln zł więcej. Dlaczego tak jest? Przyczyn jest zapewne wiele, a jedną z nich jest brak identyfikacji z miastem, który cechuje część właścicieli i dzierżawców obiektów hotelowych. Kłopoty z tożsamością. "U siebie" to jest "we Wrocławiu", "w Poznaniu", "w Warszawie", a tu czuja się jak w fabryce, a nie w jakimś tam "miejscu na Ziemi". Takie sentymenty to dla nich bzdury. Tymczasem dojrzały biznes to nie ?byznes? o mentalności małego cwaniaka. Władza wyszukuje metody kontroli i to jest potrzebne jako doskonalenie kija, a co z marchewką? Do obowiązków władzy należy stwarzanie takiego klimatu, żeby oszukiwanie na meldowaniu gości, a więc również na opłacie miejscowej było wstydliwe. Żeby to była żenada wobec sąsiadów i własnych gości. Wtedy pójdzie już łatwo.