"Obywatele na straży interesu publicznego (*), czyli w jakich warunkach występują i rozwijają się działania strażnicze". To tytuł seminarium, które odbyło się w Warszawie, 13 i 14 marca br. Organizatorem było Stowarzyszenie Liderów Lokalnych Grup Obywatelskich, a udział wzięli eksperci i praktycy z kilku krajów Europy.
Seminarium miało bardzo zróżnicowany program: były wystąpienia ekspertów, panele dyskusyjne, warsztaty i wystąpienia praktyków. Dzięki temu mogliśmy poznać różne aspekty tego, co nazywa się działalnością strażniczą. Od jej form instytucjonalnych, czyli prawnie uregulowanych po formy obywatelskie, będące przejawem różnorodnej aktywności społecznej. Sporo miejsca poświęcono roli wolnej prasy oraz internetowi, nowemu globalnemu medium o wielkich możliwościach. Podczas seminarium wiele się mówiło o roli opinii publicznej i aktywności obywatelskiej, jako formach nadzoru nad instytucjami. Nie jest to kontrola o charakterze sformalizowanym, jednak udział obywateli w życiu publicznym tworzy pewną kulturę obywatelską, narzuca instytucjom normy postępowania.
Wśród zaproszonych gości był m. in. Dominik Księski

ze Stowarzyszenia Gazet Lokalnych, Czesława Rudzka-Lorenz z Najwyższej Izby Kontroli, Grażyna Kopińska szefowa Programu Przeciw Korupcji, Piotr Frączak z Fundacji Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego. Moderatorem dyskusji był redaktor Dariusz Bugalski z radiowej Trójki. Mała galeria zdjęć w linku
FOTO
Ponieważ Redakcja osobiście udała się na seminarium, gdzie prezentowała również "Głos Szklarskiej Poręby", to swoją lokalną aktywność musiała chwilowo zawiesić. Po powrocie czym prędzej więc rzuciliśmy się do BIP-u, sprawdzać kondycję naszej, szklarskoporębskiej, kontroli obywatelskiej. (Na szczęście, BIP jest nadal na swoim miejscu...uff). Przeczytaliśmy protokół z publicznej dyskusji na temat zmian planu zagospodarowania przestrzennego pod obiekty związane z zaopatrzeniem w wodę. Pamiętając ilość i natężenie emocji, jakie wzbudziła inwestycja Karkonoskiego Systemu Wodociągów i Kanalizacji, spodziewaliśmy się nadzwyczajnego materiału do gazety. No i się nie zawiedliśmy! Na publiczną dyskusję nie zjawił się nikt, poza urzędnikami. Znowu zawiniła godzina? Czy też te dotychczasowe głosy krytyki, to tylko takie sobie gadanie? Była możliwość zaprezentowania swoich uwag i doczekania się na nie odpowiedzi. Szkoda, że nikt z tej formy komunikacji z urzędem nie skorzystał. Ciąg dalszy naszej nowej, świeckiej tradycji? A może chodzi tu o to, co charakteryzuje rozwiniętą cywilizację, czyli zdolność do samoograniczania się? W tym wypadku, ograniczenia swojego dostępu do informacji i udziału w konsultacjach społecznych? Pozostaje nadzieja, że to tylko chwilowy, przedświąteczny zanik zainteresowania losami własnego miasta.
*) interes publiczny: pojęcie - klucz, do tej pory nie zdefiniowane, ale chętnie używane.