25 kwietnia br. radni wybrani z okręgu nr 5 , zorganizowali spotkanie z mieszkańcami Marysina.
Tematem zasadniczym miały być sprawy związane z inwestycją Karkonoskiego Systemu Wodociągów i Kanalizacji oraz Szkołą Podstawową nr 1.
Gośćmi spotkania byli: burmistrz- Arkadiusz Wichniak, Grzegorz Sokoliński- przewodniczący RM i Zbigniew Kubiela- wiceprzewodniczący RM oraz przedstawiciele KSWiK.
O oświacie
Pytania, które padały z sali dotyczyły kwestii łączenia klas, możliwości wybudowania hali gimnastycznej czy też bezpieczeństwa dzieci. Obecnie, po likwidacji trzech szkól podstawowych, w Szklarskiej Porębie mamy dwie szkoły: jedynkę i piątkę (numeracja jak najbardziej logiczna :) - daje nam poczucie wielkości, ze mamy aż tyle szkół?). SP nr 1 została rozbudowana, ale zabrakło już pieniędzy na postawienie hali sportowej. Byłby t
o koszt rzędu 7 mln złotych, przy dochodach własnych gminy ok. 10 mln. Dzieci muszą więc ćwiczyć na dworze lub w sali, która z założenia powinna spełniać funkcje szkolnej auli. Mało w niej miejsca, a dodatkowo jest ona rozdzielona filarami. Dla zapewnienia bezpieczeństwa dzieci filary zostały obudowane i oznakowane. W związku z tym aula wygląda bardziej jak przejazd pod wiaduktem, niż jakiekolwiek pomieszczenie szkolne. Nie da się ukryć, że trudno jest prowadzić zajęcia w takich warunkach. Dodatkowo, ze względów ekonomicznych- mała liczba dzieci w klasach- należy część klas połączyć. O tym , z jakimi problemami boryka się szkoła i w jaki sposób jej kierownictwo stara się je rozwiązać, mówiła dyrektorka szkoły, Ewa Makówka.
O budżecie i nie tylko
Na spotkanie przybyło ok 100 osób, więc atmosfera na sali szybko zrobiła się gorąca. Jak to często bywa na takich spotkaniach, sprawy merytoryczne po kilkunastu minutach zaczynają nudzić uczestników, a pojawiają się zwykłe pretensje do władzy. Nawet to, że jej przedstawiciele postarali się przygotować merytorycznie i technicznie do omówienia konkretnych problemów, wzbudzało niechęć niektórych dyskutantów. Mamy wprawdzie XXI wiek, ale mentalność ? niekoniecznie z tej epoki. W końcu doszło do tego, że- w trakcie prezentacji danych porównawczych dotyczących nakładów na oświatę- salę opuścił wiceprzewodniczący RM, Zbigniew Kubiela.
Wirtualne prezentacje to nie jest to, co przemawia do ludzi. Nadal najwiÄ™kszÄ… siłę noÅ›nÄ… ma papier, nawet ten niezbyt czytelnie skserowany, ale za to n a m a c a l n y. To wÅ‚aÅ›nie taki biuletyn, sygnowany przez Komitet Marysin, dla wielu osób byÅ‚ najważniejszym ?dokumentem?, na który siÄ™ powoÅ‚ywano zadajÄ…c pytania. Â
Wiele pracy miał przewodniczący rady, Grzegorz Sokoliński, usiłując wyjaśnić zawiłości budżetu oraz dziedzictwo inwestycyjne po poprzednim samorządzie. Władze miasta muszą teraz wybierać pomiędzy budową hali sportowej (7 mln zł), drogi (także 7 mln zł) a innymi inwestycjami, co przy dochodach gminy rzędu 10 mln nie jest wyborem łatwym. Mamy teraz do dyspozycji kilka aktualnych pozwoleń na budowę, wybór jednej z inwestycji spowoduje, że pozostałe pozwolenia, zostaną zmarnowane.
Przy okazji, wsłuchując się w komentarze padające gdzieś poza moimi plecami, zrodziła mi się refleksja, że chyba mieszkam w zupełnie innym mieście, niż wyborcy z okręgu nr 5. Naprawdę, Szklarska Poręba to nie tylko Marysin. Jest u nas kilka dzielnic, którym też się przydadzą dobre drogi i w których mieszkają dzieci chodzące do szkół. W odległych od Marysina dzielnicach miasta potrzebna jest komunikacja miejska, a czynna linia kolejowa może w dużym stopniu przyczynić się do napływu turystów np. do Szklarskiej Poręby Dolnej. Rozumiem, że koszula bliższa ciału i każdy chciałby, aby to jego potrzeby były w pierwszej kolejności zaspokajane. Dlatego, zamiast obrażać się na wyborców, którzy w swej większości z dużą ulgą oddali losy miasta w ręce radnych, należałoby zabrać się za porządną edukację ekonomiczną mieszkańców. Może w tym pomóc wpisanie do statutu miasta konieczności konsultacji społecznych w sprawach ważnych dla gminy oraz wpisanie inicjatywy
uchwałodawczej mieszkańców. Gmina może sama decydować o wydatkach finansowanych z dochodów własnych i zaproszenie mieszkańców do współdecydowania o nich pozwoli na pełniejsze zrozumienie decyzji władz samorządowych, da obywatelom poczucie wpływu. Nazywa się to partycypacją społeczną i jest znane w wielu miastach, także polskich.
Podobnie jest w przypadku inicjatywy uchwałodawczej. Przygotowując uchwałę należy podać sposób jej realizacji a także źródła jej finansowania. A tu już nie ma miejsca na demagogię, ten ulubiony styl prowadzenia szklarskoporębskich dyskusji publicznych.
I tak o wszystkim decydują w głosowaniach radni, więc nie ma chyba czego się bać?
O wodzie
Inwestycja KSWiK była już w ubiegłym roku tematem podobnego spotkania, ale jak widać, lać wodę o niej można w nieskończoność. Być może, gdyby język prezentacji był dostosowany do możliwości percepcyjnych przeciętnego mieszkańca, niefachowca od wodociągów i pozyskiwania środków na projekty, to ?klimat społeczny? dla tej ważnej inwestycji byłby znacznie lepszy.
A wzmocnienie przekazu informacji poprzez drukowany biuletyn miejski, z prostym opisem inwestycji i prognozowanym cennikiem opłat, zaspokoiłoby chyba głód informacji. Niestety, używa się języka specjalistycznego, a po konkrety odsyła się na stronę internetową inwestora.
Uwielbiamy internet, doceniamy jego niebagatelną rolę informacyjną, ale też zdajemy sobie sprawę z ograniczonej dostępności tego medium. Mieszkańców interesowały konkrety: po ile, w najbliższym czasie będzie m3 wody, jak długo będziemy spłacać tę inwestycję oraz ile zarabia prezes KSWiK, Przemysław Marcinkowski i jak jego zarobki mają się do średniej krajowej? Czy nie da się zaoszczędzić na inwestycji, wprowadzając zmiany, np. poprzez zrezygnowanie z wymiany części sieci wodociągowej? Zdaniem inwestora- nie da się, bo już jest po podpisaniu umowy. Zmiany warunków mogłyby spowodować zerwanie umowy i konieczność zwrotu otrzymanych dotacji, wraz z karami umownymi.
O dyskusji
Pretensje do radnych i burmistrza zdominowały szybko dyskusję, którą tak naprawdę trudno nazwać dyskusją. Przede wszystkim, już na etapie organizacyjnym popełniono błąd zasadniczy.
Moderatorem spotkania został radny, Konrad Makówka, a więc osoba będąca poniekąd stroną w dyskusji. Wprawdzie nie jest to jego okręg wyborczy, jednak to, że - po pierwsze: jest radnym, a po drugie: jego żona jest dyrektorką szkoły, której problemy były istotną częścią spotkania- zaważyło na jakości dyskusji. Chwilami odnosiło się wrażenie, że nie jest ona prowadzona bezstronnie. Moderator nie powinien sobie pozwalać na osobiste wycieczki wobec gości spotkania, a jedynie pilnować regulaminu i kultury dyskusji. A z tym było, niestety, kiepsko. Z sali padały pytania, lecz nie koniecznie ich autorom zależało na uzyskaniu konkretnej odpowiedzi. Z obu stron zarzucano sobie demagogię i były to jedyne zgodne poglądy uczestników spotkania.
Jeszcze dużo wody upłynie w Kamiennej oraz okolicznych potokach, zanim nauczymy się słuchać innych i wypowiadać argumenty ad meritum a nie ad personam.
Marzena Czarnecka