We wstępniaku z 20. sierpnia napisaliśmy, że: "....Błażej Brożek (syn wiceburmistrza) sypnął zza morza komputerami, więc Burmistrz dziękuje mu wylewnie - PODZIĘKOWANIA w zakładce "Urząd miejski". Gest Brożka juniora jest bardzo ładny i pożyteczny, GŁOS SP również dziękuje, węsząc, jednakowoż zapaszek koniunkturalizmu - łaskawość nazwiska z władzy zbiega się w czasie z plotkami o referendum... ale może się czepiamy?
Następnie do redakcji nadszedł list zaprzeczający posądzeniom o koniunkturalizm darczyńcy sprzętu komputerowego. List opublikowaliśmy w całości:
Szanowny Panie Redaktorze,
posądzenie mojego syna (albo mnie) o koniunkturalizm, ponieważ bezinteresownie postanowił podarować On Miastu używany sprzęt komputerowy, jest całkowicie nietrafne i moim zdaniem raczej niestosowne. Zupełnie nie rozumiem związku tego ?gestu? mojego syna ze sprawą referendum? Nie rozumiem zwłaszcza dlatego, że darowizna pierwszych 20 komputerów miała miejsce już latem ubiegłego roku. Teraz przyszło kolejnych 20. Czy to źle? Czy to naganne?
Jeśli komukolwiek taki miły ?gest? Błażeja wydaje się koniunkturalny to znaczy, że w ogóle nie dopuszcza on istnienia bezinteresowności. To bardzo smutna konstatacja?
Ja chyba nawet rozumiem takie postawy i takie osądy. Jak pamiętam do tej pory komputerów do Urzędu nikt za darmo nie przynosił. Były za to w przeszłości przypadki, że je ?wynoszono?. Te zdarzenia nie spotkały się jednak ze słowami jakiejkolwiek publicznej krytyki. To może wiele tłumaczyć. Chyba więc jednak się czepiacie?
Z pozdrowieniami
Zbigniew Brożek
Szanowny Panie Burmistrzu!
Dziękuję za nadesłany list. Niezbyt pewny swego zostawiłem sobie asekurancko tę furtkę zwątpienia w skojarzenia zgłaszane przez czytelników. A może się, rzeczywiście czepiamy? Raptem parę osób poddało w wątpliwość czyste intencje darczyńcy, więc daleko mi do węszenia w tym jakiejś afery. Zbyt dobrze znam plotkarski styl odważniaków-anonimów! Tym nie mniej uznałem za wskazane to podać. Przypomniał mi się bowiem przedwyborczy skwerek przy ul. Jedności Narodowej konstruowany przed wyborami 2006 r. i właśnie tak złośliwie skomentowany przez całkiem sporą grupę mieszkańców jako "kiełbasa wyborcza". Okazała się nieświeża bo zaszkodziła poprzedniej ekipie... oraz pomogła Pańskiej! Taka logika wyborcza.
Nastroje wśród mieszkańców-czytelników są ważne i nawet jeżeli pojawiają się komentarze krzywdzące to warto się im przyjrzeć. Coś jest na rzeczy, że ludzie przyjmują negatywną interpretację świata. Mam na ten temat swoją, znaną Panu teorię - brak informacji rodzi upiory. Może to jeden z nich? A poza tym - jest okazja "na sucho" doświadczyć do jakich karkołomnych skojarzeń mogą się uciec ludzie Panu nieżyczliwi, którzy nawet wiedząc, że powtarzają bzdury cynicznie je wykorzystają, żeby zgnębić przeciwnika.
Z Pańskiego listu wynika, że jest to czysty zbieg okoliczności, gdy gest Pańskiego Syna zbiega się w czasie z początkiem afery referendalnej. Przyjmuję Pańskie słowa z ulgą, że to był tylko jeden z upiorów. Uskakuję w furtkę - jeżeli tak, to się rzeczywiście czepiliśmy! Już się odczepiamy, bez urazy :)
Z poważaniem
Juliusz Olszewski
Komentarze
Pisząc takie rzeczy podsycacie atmosferę w mieście, w żyje wielu ludzi, którzy nawet może by chcieli coś bezinteresowani e zrobić dla Szklarskiej Poręby. Ale nie będą, bo kiedyś się dowiedzą z waszych stron , że to zapewne koniunkturalizm .
Do kogośtam powyżej Czytelnika: no i szkoda, że nie napisał. GŁOS SP wtedy się nie ukazywał a dla regionalnych pism takie newsy są niewarte uwagi. Dla gazety lokalnej - jak najbardziej.
Stop dla absurdów.
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.