W czwartek 09. października o godzinie 18:00 ma się odbyć pierwsze spotkanie "herbatkowe" w KAPRYSIE, na które zaprasza na plakatach burmistrz Arkadiusz Wichniak. To jeszcze nie jest sukces władzy ale jeden ze sposobów jego uzyskania - nauczenia się rozmawiania z ludźmi i stworzenia przyjaznej atmosfery do kulturalnej wymiany poglądów.
To samo czeka innych ludzi - nauczyć się rozmawiać z władzą, a nie skakać do oczu i narzekać na wszystko i bez końca.
Czwartkowe spotkania mają być w zamyśle kontynuacją dawnych spotkań w CAFE BLUE w końcówce lat 90-tych. Była taka knajpa z ambicjami i dobrymi alkoholami.
Czy w KAPRYSIE odrodzi się... tylko co? Jeszcze nie tradycja. "Zalążek tradycji" ? Czwartkowe spotkania i swobodna wymiana poglądów w CAFE BLUE nie zdążyły stać się tradycją, bo szybko zniknęły wraz ze zmianą dzierżawcy lokalu. Teraz chodzi o to samo - władza czy nie władza, urzędnik, biznesmen czy emeryt, każdy może przyjść, pogadać, posłuchać. Jak to do kawiarni. Z tą różnicą, żeby skupić ludzi zainteresowanych w tej, akurat chwili jednym hasłem - nasze miasto. Naturalnie nie ma szans na odrodzenie się czegoś sprzed wielu lat w niezmienionej formie, czas pędzi zbyt szybko. Tym nie mniej, warto próbować wszelkich działań integracyjnych w każdym środowisku, w tak niedużej miejscowości jak nasza.
Zagrożenia? Jedno to kompletny brak zainteresowania. Po paru spotkaniach ciągle tych samych ludzi szybko zapadnie wniosek, że nie ma sensu i wszystko się rozleci. To żadna tragedia, tylko powrót to utartego schematu kontaktów społecznych w Szklarskiej Porębie - kółek bliskich znajomych, zwanych złośliwie kółkami "wzajemnej adoracji" oraz plotek na ulicy i w internecie. Nawiasem mówiąc, dawna grupa znajomych z CAFE BLUE do dzisiaj tworzy, w miarę, zwarte środowisko, z którego wyłoniła się obecna ekipa rządząca.
Drugie zagrożenie to pyskówka. Duże ryzyko zważywszy na poziom dialogu społecznego w Szklarskiej Porębie. Ktoś nad tym musi zapanować. O moderacji, tym razem, nie ma mowy bo to nie jest zebranie organizowane przez burmistrza chociaż, siłą rzeczy, władza jest animatorem. Lepiej jednak by było, żeby dość szybko usunęła się w tło. W CAFE BLUE rzecz działa się samorzutnie i właśnie spontaniczność była siłą tamtych spotkań.
Trzecie zagrożenie, to obawa, że niektórzy uczestnicy spotkań będą chcieli skrócić sobie drogę do urzędu i w tym miejscu załatwić swoje sprawy. A przecież - nie o to w tych spotkaniach chodzi.
Szanse? Jedyna i najważniejsza - zmiana stylu komunikacji społecznej. Naród musi się przestać dystansować od władzy, a władza powinna zacząć się dystansować od samej siebie. Mimo, że się jest wybrańcem w wolnych wyborach, lepiej nie popadać w samozachwyt. Mandat zobowiązuje. Na przykład: lenistwo obywatela to jego osobisty problem, lenistwo radnego to przestępstwo.
Poza protokołem można sobie wszystko powiedzieć. Samo obgadanie przy stoliku wątpliwości pozwoli na odreagowanie - usłyszeli, nie mogą mówić, że nikt im nie powiedział... Z drugiej strony warto znaleźć czas, żeby usłyszeć jakie są realia sprawowania władzy na poziomie samorządu lokalnego. Czasem nie ma czego zazdrościć. Najważniejsze: nie narzekać cierpiętniczo, tylko rozmawiać przy kawie albo i czymś jeszcze...
Co czwartek godzina 18:00
kawiarnia KAPRYS ul. Jedności Narodowej.
Foto: LIBRA Szklarska Poręba, GŁOS SP
Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.