M.I.B., robert, SPRITE, xxl, anty to część obgadujących z ukrycia anonimów na forum szklarska.org. Niedawno zbuntowali się przeciwko administratorowi tego "starego" forum, oskarżając go o cenzurowanie treści a nawet o kasowanie postów.
Wszystko to jest wierutną bzdurą. Admin stara się trzymać poziom i usuwa obraźliwe oraz chamskie zwroty.
Anonimy nie potrafiąc swoich myśli wyrazić w inny, mniej obsceniczny sposób, kasowanie śmiecia słownego odbierają jak cenzurę. Zrobili swoje forum. Internet jest lepszy od papieru, przyjmie wszystko, a nawet więcej, doniesienia o "bierzących wydarzeniach politycznych" również :)
Kolejne kółko wzajemnej adoracji potrzebuje przestrzeni niezmąconej głosem przeciwnym, czy chociażby tylko polemicznym. Nieszczęście Szklarskiej Poręby polega na tym, że lokalne życie społeczne składa się z takich właśnie, kółek. Władza stanowi jedno z nich. I nie idzie tu tylko o zachowawczość urzędników etatowych, ale o ogólny styl relacji społecznych utrzymywanych przez większość przedstawicieli obecnej władzy.
Grupa wspomnianych anonimów, to gorący zwolennicy referendum. Bliscy ideologicznie Grupie Inicjatywnej Referendum poukrywali się za nickami internetowymi. Pomijając większość zarzutów, jakie formułują pod adresem władzy (ostatnio lista pretensji znikła ze strony internetowej GIR-y), warto skupić się na jednym, jak najbardziej słusznym, aczkolwiek wymagającym komentarza.
Rewolucjoniści zarzucają obecnej władzy AROGANCJĘ. Jest to duży skrót myślowy, który należałoby rozwinąć, a raczej przeformułować pod pod kątem uwypuklenia prawdziwie śmiertelnego grzechu obecnej władzy - FATALNEJ POLITYKI INFORMACYJNEJ. Ekipa Arkadiusza Wichniaka oraz rada miejska pod wodzą Grzegorza Sokolińskiego to grupa cechująca się, właśnie w takiej kolejności:
a/ beznadziejną polityką informacyjną, która wynika z uporczywej...
b/... niechęci do dzielenia się informacją o gminie, co z kolei łatwo daje się odczuć jako...
c/ wyniosłość ("my wiemy lepiej") a nawet arogancja.
Pocieszające, że większość spośród rządzących zgadza się z takim ujęciem tematu, więc jest szansa na skuteczną edukację. Informacja w gminie leży odłogiem. Przewodniczący rady ujmuje to malowniczo - informacja legła na ołtarzu "bieżączki", czyli nawału spraw codziennych. Dopiero po zagłębieniu się w zagadnienia gminne zobaczyli z przerażeniem ile zabagnionych spraw pozostało z poprzednich samorządów i to ich przygniotło. Na pewno z bliska widać dokładniej, ale za to mniej i na tym obecna władza się poślizgnęła. Nie zadbała o wartki strumień informacji tuż po efektownym wygraniu wyborów. Opinia publiczna jest bezlitosna i nie patrzy na żadne względy, tylko brutalnie rozlicza władzę. GIR-a ma pretensje o wszystko, inne grupy mieszkańców nie są aż tak bezwględne i nie podzielają zachwytu nad pomysłem referendum. Daleko im jednak do zachwytów nad obecną władzą.
"Phorum-humorum" GIR-y obnaża "antyinformacyjny" styl myślenia anonimów. W tym aspekcie niczym się od nielubianej władzy nie różnią. Niby poruszają tematy gospodarki miejskiej, ale nic z tego nie wychodzi i nie wyjdzie. Po pierwsze nie ma tam twarzy tylko są same maski. Ich ukochana anonimowość to ich przekleństwo. Ich po prostu nie ma! Nie mogą się przyznać do nazwisk bo za to, co bez żenady wygadują o ludziach z nazwiskiem ryzykują zawiadomienie o przestępstwie. Obrażanym zazwyczaj nie chce się szarpać z fantomem, chyba, że osobista wytrzymałość się wyczerpie. A więc to byty tylko wirtualne, gadacze od hałasowania. "Phorum-humorum" to kolejna piaskownica. Gdyby referendum obaliło władzę i wykreowało ze swojego kółka inna grupę rządzącą, to w kwestii informacji miejskiej nic się nie zmieni. O tym, jak powinna naszym zdaniem, wyglądać idealna informacja w naszej gminie napiszemy następnym razem.
Komentarze
tyle
dzieki
Pozdrawiam.
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.