Niedługo referendum - warto zastanowić się jakie są szanse na odwołanie rady i burmistrza i jak wyglądają podobne sytuacje w innych gminach. Patrząc na wyniki sond zamieszczonych w "Głosie Szklarskiej Poręby" widać nastawienie głosujących, ponad 200 mieszkańców - przeważa zdanie o nieskuteczności referendum. Taka możliwość jest wielce prawdopodobna. Dlaczego?
"(...) Z punktu widzenia egzekwowania zależności wójtów (burmistrzów, prezydentów) od lokalnych społeczności absolutnie niczego nie załatwia możliwość odwołania ich w drodze referendum. W obecnych polskich warunkach jest to rozwiązanie martwe. Podstawową przyczyną jest tu wymóg dla ważności referendum najpierw 30% udziału w nim wszystkich uprawnionych, a od kadencji zapoczątkowanej w 2006 r. udziału 3/5 wyborców w głosowaniu na wójta. Spełnienie takiego wymogu w kraju, w którym przeciętna frekwencja w regularnych wyborach samorządowych nieznacznie tylko przekracza 40%, a bywa, że jest niższa, graniczy z cudem. Skuteczne referenda odwoławcze w Polsce można policzyć na palcach. Nie ma więc powodów, aby możliwość odwołania przez wyborców miała być przez mogących formalnie być w ten sposób odwołanymi traktowana jako realna" [1]
Sposób myślenia mieszkańców w pełni pokrywa się z podręcznikową teorią, ale trudno żeby było inaczej skoro w większości polskich gmin lokalne referenda były nieważne.
"W ciągu 10 lat udało się odwołać 37 rad gmin. W tym samym czasie 300 referendów było jednak nieważnych z powodu zbyt niskiej frekwencji." [2]
Wymagana, trzydziestoprocentowa frekwencja jest ciężka do osiągnięcia, ale nie niemożliwa. Na tle tych faktów, zwolenników zmian można pocieszyć, że jednak zdarzają się udane referenda. Warto jednak zauważyć, że często dzieje się to w wypadku naprawdę wyraźnych nadużyć, czy wręcz jawnego łamania prawa.
Za przykład udanych oddolnych działań mieszkańców może posłużyć odwołanie prezydenta Olsztyna. Głośna w mediach sprawa lokalnej "sexafery" i molestowanie urzędniczek zmotywowało małą ale jednak wystarczającą ilość mieszkańców, bo 32,38% [3].
Marnowanie pieniędzy na budowę 27 fontann symbolizujących kraje Unii Europejskiej plus inne nadużycia z korupcją włącznie przemówiło do równie niedużej liczby mieszkańców Zduńskiej Woli. Frekwencja wyniosła tam 29,05% i podobnie jak w Olsztynie udało się odwołać burmistrza. Nie osiągnięto 30% progu, ale frekwencja była nie mniejsza niż 3/5 liczby osób biorących udział w wyborze odwoływanego organu. [4] Wszystkie projekty można obejrzeć w linku: http://ec.europa.eu/polska/news/071011_pl.htm
Przykłady podobnych referendów w innych gminach pokazują że jeżeli jest ono ważne, to na ogół jest też wygrane. Warto pamiętać, że każdy oddany głos jest kluczowy dla wyniku. Popieranie inicjatorów głosowania może pomóc w zmianie nieudolnej władzy, ale z drugiej strony głosując przeciwko odwołaniu urzędującej ekipy udzielamy rządzącym legitymacji, swego rodzaju lokalnego wotum zaufania, które na pewno pozytywnie wpływa na głównych zainteresowanych.
Referendum to wzorcowe narzędzie demokracji, decyzja zależy w 100% od obywateli bez żadnych przedstawicieli czy zróżnicowanych sposobów liczenia głosów.
"Trzeba jednak pamiętać, że sytuacja taka ma również swoje złe strony: referenda takie wielokrotnie stają się zarzewiem konfliktu, który na lata skłóca mieszkańców lokalnej wspólnoty."[5]
________________________________________________________________
[1] Ludwik Habuda, Wrocławskie studia politologiczne, Wrocław 2007, s. 63
[2] http://wiadomosci.polska.pl/samorzady/goracytemat/article,Referenda,id,99712.htm
[3] http://www.wprost.pl/ar/144579/Olsztyn-referendum-ws-odwolania-prezydenta/
[4] http://www.pkw.gov.pl/gallery/13/75/29/137529/2008_1_Zdunska_Wola.pdf
[5] http://wiadomosci.polska.pl/samorzady/goracytemat/article,Referenda,id,99712.htm
Komentarze
Uczestnicząc w głosowaniu popiera się GIRe. Nie głosując opowiadamy się przeciwko odwołaniu władz i prywacie kilku rodzin.
Cwaniakom co chcą pensjonaty za darmo mówimy NIE!
NIE IDZIEMY NA REFERENDUM!
NIE BIERZEMY UDZIAŁU W GŁOSOWANIU!
WSTYD I HAŃBA!
PRECZ Z GIRĄ!
Ewa Witek chciała w 2006 roku zostać radną z listy KKW Jerzego Łotarewicza
Nazwisko Malkiewicz jest na liście kandydatów na radnych KWW Zbigniewa Misiuka "Razem".
Widac, ze im gorzej w Szklarskiej z turystami, tym paskudniejesze cechy charakteru wychodza z ludzi. Podziekujcie obecnemu burmistrzowi za to, ze jako pierwszemu udalo mu sie sklocic mieszkancow ze soba. Zaden inny nie mial tej motywacji i zamiarow, ale obecnemu sie udalo. Mam nadzieje, ze jest teraz szczesliwy, tylko zeby w gacie nie s...., jak przyjdzie za to wszystko beknac. A to juz niedlugo nastapi.
Od red.: KOMENTARZ OCENZUROWANY - OBYCZAJÓWKA.
Po drugie - Czytelnik wskazuje na ważny problem w mieście - ogromną dezintegrację społeczną. Czy to jest "zasługa" obecnego burmistrza to wątpię. Burmistrz jest, w rzeczy samej, bardzo niemedialny, naburmuszony, uparty i nie umie się uśmiechać, ale nikogo nie skłócił. Wsadził kij w mrowisko paroma trudnymi decyzjami - czy słusznymi? Historia pokaże.
Po trzecie - w gazecie wypowiada się każdy kto chce, byle nie przekraczał dobrych manier
Dramatem jest ta "wladza", ktora szkodzi i miastu i jego mieszancom, jak jeszcze nikt inny dotad!
Umowy nie podpisywały te władze, tylko tamte, sprzed pierwszego referendum.
Po trzecie "redaktor" Kotecki, ostatnio napisał że Sudety Lift za 47 000 metrów2 (tyle dzierżawią od miasta) płacą 36 000 złotych.
I jak to porównam z publikacjami burmistrza, to wychodzi na to, że dzierżawcy pensjonatów za dokładnie tyle samo terenu jaki mają wokół dzierżawionych budynków, nie odprowadzają do miasta ani jednej złotówki.
A gdzie te publikacje burmistrza mozna znalezc, jesli laska? Mysle, ze redakcja tez byla by bardzo ciekawa takiej publikacji.
Z reszta jesli jest prawda, co napisal p. Robert, to od razu widac jakis brak proporcji, 47 km2 i 36000 zloty w kasie! To ile za metr?
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.