Właściwie to nawet "abolicja krocząca" bo to pojęcie w czystej postaci oznacza jednorazowe uchylenie karalności dokonanego czynu zabronionego. (Wikipedia). Tymczasem mamy do czynienia z procesem ciągłym, a przynajmniej z jego początkiem.
Redakcja dowiedziała się NIEOFICJALNIE, że władza przyjmie "opcję miękką" w kwestii przestrzegania prawa o ruchu drogowym. Nie będzie karania kierowców za parkowanie pod zakazami zatrzymywania i postoju na ul. Jedności Narodowej i 1 Maja!
Wczasowicze, mieszkańcy, w sezonie czy poza sezonem - wszyscy jak leci bedą się cieszyć z łaskawości straży miejskiej oraz policji. Zwłaszcza dodatkowe siły policyjne, ściągane do miasta na czas hucznych imprez będą musiały być poinformowane w zakresie panujących u nas obyczajów. Jak dotąd to głównie one raczyły pechowców mandatami za nielegalne postoje na ww. ulicach.
W "normalnych" przypadkach postawienia auta na, w miarę, szerokim chodniku władza wybierze przymykanie oczu na łamanie zakazów. Zastawianie przejścia dla pieszych, tarasowanie uliczek wyjazdowych, zajmowanie miejsc dla niepełnosprawnych itp. wyczyny "orłów" za kierownicami będzie jednak kosztowało. Bezmyślność graniczącą z chamskim wykorzystywaniem łagodnego podejścia muszą być karane. Jak na razie, tradycyjnie, będzie to kosztować sto złotych. A to już jest karnet na SkiArenę plus wyżerka na stoku! Szkoda kasy.
Czy władza miejska rzeczywiście dogada się z policją? Czy kolejne grupy policjantów wspierających okazjonalnie nasz komisariat nie zapomną o lokalnym układzie przymykania oczu na te wykroczenia? Dobrze by było załatwić wreszcie problem schizofrenii parkingowej, chociaż nie jest to chwalebne jeśli władza, w gruncie rzeczy, toleruje łamanie prawa i udaje, że nie ma sprawy jeżeli sprawa jest. To pożywka dla koniunkturalistów wykorzystujących takie rzeczy jako dowód podłości władzy. Ale jakoś sobie musimy poradzić bo parkingów mamy bardzo mało, a najazdy setek samochodów z okazji sezonów i imprez są nie do opanowania. Przy obecnym poziomie mentalności mieszkańców (elektoratu) oraz posiadanej ilości i dostępności parkingów żaden burmistrz nie wyegzekwuje twardego respektowania przepisów, bo nie jest kamikadze.
Komentarze
To znaczy ja sobie wyobrażam taki obrazek, ale nie w tym wcieleniu samorządowym - odwołuję się do ostatniego zdania artykułu.
Pozdrawiam.
Proponuje pojechać do Harrachova i stanąć na zakazie!
Tam turystów chołubi się wyciągami, polem golfowym, rynną saneczkową, dyskoteką i innymi atrakcjami, a nie przyzwoleniem na łamanie prawa drogowego.
Pozdrawiam.
A karać poprostu trzeba, twarde prawo, ale prawo..
ul.1 Maja wraz z chodnikami należy do starosty. Trzeba być więc dobrym kolegą starosty z SLD.
mimo wszystko, tekst jest o parkowaniu, a nie o starych-nowych układach partyjnych. Wobec powyższego proponuję "zaparkować" dyskusję na ten temat i powrócić do meritum.
O ile jeszcze pamiętacie, o czym był artykuł
Czy ja napisałem, ze starosta jest Twoim znajomym?
Czy ja napisałem, że ty siedzisz w SLD?
Nie! Ja napisałem, że ul. 1 Maja jest drogą powiatową. Czyli jeśli już trzeba być czyimś znajomym, to wyłącznie starosty (członka SLD), bo burmistrz w tym akurat wypadku żadnych decyzji nie wydaje.
Czy tak ciężko ci Drogi Świetnie Zorientowany Ryszardzie przyznać się do błędu, że nie wiedziałeś o tym, że ul. 1 maja należy do starosty i to zarząd dróg powiatowych wydał zgodę na zrobienie miejsc parkingowych pod hotelem Agat?
A może ty o tym doskonale wiesz, że 1 Maja to droga powiatowa? Ale przecież można skorzystać z okazji i dowalić władzy! Co nie?
A władza nie powinna być anonimowa i nie musi ukrywać się pod nickami.
szklarska-gazeta.pl/.../...
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.