W środę, 25 lutego, odbyła się XXXII sesja Rady Miejskiej. Jednym z ważniejszych punktów było sprawozdanie z prac związanych z inwestycją KSWiK. Temat ten, pomimo, że związany z laniem wody, nigdy na sesjach nie jest nudny. W czasie prowadzenia tej inwestycji, co jakiś czas występują problemy związane z nieprzystawaniem planów i wstępnych obliczeń do rzeczywistości.
To powoduje szereg komplikacji i niespodziewanych utrudnień, szczególnie, że często niedoinformowani mieszkańcy nie chcą współpracować z wykonawcami.
Prezes KSWiK, na podstawie dotychczasowych doświadczeń, wyraził obawy związane z ?wejściem? inwestycji do centrum miasta.
Obawy dotyczą właśnie spodziewanych reakcji mieszkańców na utrudnienia, które ich spotkają. Jednak przeprowadzenie inwestycji jest koniecznie, i to nie tylko dlatego, że napisano projekt i otrzymano dotację, ale przede wszystkim dlatego, że brak sprawnej sieci wodociągowej i kanalizacji to zła jakość wody i kary związane z niedostosowaniem się do przepisów unijnych.
Radni zwrócili uwagę na niewłaściwie prowadzoną akcję informacyjną, która zamiast dostarczania rzetelnej, zrozumiałej dla przeciętnego odbiorcy informacji, przypomina bardziej reklamę . A ludziom potrzeba wiedzy na temat korzyści, ale także szczegółów technicznych np związanych z przyłączeniem się do inwestycji. (Po więcej informacji na ten temat redakcja udała się do oddziału KSWiK w Szklarskiej Porębie i już wkrótce podzielimy się naszą wiedzą z Czytelnikami, w osobnym artykule).
Z wodą, a właściwie jej ceną, wiązał się następny punkt sesji ? informacja o wyroku sądu w sprawie pewnej uchwały z grudnia 2005 r., którą poprzednia rada zatwierdziła taryfę opłat za wodę i ścieki.
Radni poprzedniej kadencji uznali, że sami mogą ustalić stawki, co niestety, nie leży w kompetencji rady. Jeśli poddany pod głosowanie cennik opiera się na prawidłowych wyliczeniach, to jedyne, co może zrobić rada, to go uchwalić.
Nadzór wojewody nie dopatrzył się uchybień (sic!) i uchwała weszła w życie. Po roku od jej uchwalenia, nawet jeśli była nielegalna i tak nie podlega uchyleniu. Jednak w 2008 r., po tym, jak zaczęto mówić o referendum, ponownie wysłano ją do wojewody, a on skierował sprawę do WSA. Mamy teraz wyrok sądu potwierdzający nielegalność uchwały. Po takim czasie wyrok ma tylko charakter porządkujący i edukacyjny. Dzięki niemu radni, a mamy kilku z poprzedniej kadencji, właśnie dowiedzieli się oficjalnie, że takich rzeczy nie wolno robić. Ta wiedza kosztowała nas, miejskich podatników, 240 zł które należy zapłacić tytułem zwrotu kosztów sądowych. I może nie jest to wiele, za wyedukowanie 15 radnych, ale jeśli porównać tę kwotę np. z pieniędzmi, które miasto przeznaczyło w tym roku na organizację szkoleń i doradztwa dla osób zagrożonych marginalizacją (1000 zł na cały rok), to trochę robi się żal takich pieniędzy... Z wyrokiem sądu i jego uzasadnieniem w sprawie tej kuriozalnej uchwały można zapoznać się TUTAJ.
Podczas ostatniej sesji przegłosowano uchwałę o składzie społecznej rady programowej Miejskiego Ośrodka Kultury, Sportu i Aktywności Lokalnej. Kadencja społecznej rady trwa pięć lat, a w jej skład weszło 5 osób:
1.Maciej Wokan, artysta ? rzeźbiarz
2.Grażyna Biederman ? kierowniczka Referatu Promocji UM
3.Ryszard Olas ? radny, dyrektor oddziału Banku PKO BP w Szklarskiej Porębie
4.Zbigniew Kubiela ? radny, dyr hotelu "Malachit" w Åšwieradowie,
5.Robert Szuber ? dyrektor hotelu ?Bornit? w Szklarskiej Porębie,
Należy mieć nadzieję, patrząc na skład rady programowej, że aktywność lokalna wymieniona w nazwie Miejskiego Ośrodka, będzie rozumiana jako coś więcej niż tylko urządzanie imprez dla turystów, a zacznie się także metodyczna praca u podstaw wyzwalania lokalnej aktywności mieszkańców.
MOKSiAL jako odrębna miejska jednostka organizacyjna zacznie działać od 2 marca, w budynku przy ul. Słowackiego 13, zwanym do tej pory Domem Spotkań na Białce. Tam też odbyła się XXXII sesja RM, jak zwykle przy skromnym udziale publiczności, ale z dodatkowymi posiłkami w postaci zastępu harcerzy zdobywających nowy stopień. Jednym z zadań, które musieli wykonać był właśnie udział w sesji. Zadanie wykonane - nie ma więc co liczyć na to, że następna sesja będzie miała zapewnioną dodatkową publiczność. Może to i dobrze? Bo krzeseł dla publiczności w sali obrad mało, a do tego niektóre nie dają gwarancji, że się na nich dosiedzi do końca.
Komentarze
koszty powinien pokryć prawnik Andzrej Kusztal - ówczesny przewodniczący rady miasta.
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.