Poniższe refleksje nie odnoszą się do przepowiedni Nostradamusa i wieszczonego Armagedonu, przewidywanego na grudzień 2012 roku. Chociaż na stronie internetowej http://www.sky-map.org/ można obejrzeć zdjęcia trzech obiektów zmierzających w kierunku Ziemi i mających dotrzeć właśnie pod koniec roku 2012. Największy z obiektów ma podobno 240 km powierzchni. Taka informacja na pewno podniesie wielu ludziom ciśnienie.
Natomiast fakt, że na początku 2012 roku odbędą się w Szklarskiej Porębie zawody narciarskiego Pucharu Świata nie jest informacją ze świata futurologii.
Miasto Szklarska Poręba decyzją władz FIS będzie organizatorem zawodów. Po raz pierwszy organizatorem imprezy tej rangi.
Coroczne zawody Bieg Piastów to dopiero przedsmak tego co w zakresie przygotowań, organizacji i zarządzania zawodami Pucharu stoi przed Miastem. To może być przełom aby Szklarska Poręba weszła do elitarnego klubu miast narciarskich. Te aspiracje wyłożone zostały wyraźnie podczas Forum Miast Narciarskich, którego gospodarzem Miasto było w 2009 roku.
Pewnie warto przemyśleć czy w przyszłości, duże i dochodowe dla Miasta i Mieszkańców z ich znaczeniem promocyjnym, będą zawody narciarstwa biegowego, czy zjazdowego.
Nie święci garnki lepią – mówi stare porzekadło. I jestem przekonany, że w Szklarskiej Porębie – Mieszkańcach i instytucjach - tkwi potencjał gwarantujący sprostanie wszystkim wyzwaniom. Zwłaszcza, że Władze samorządowe, od momentu podjęcia starań o organizację imprezy tej rangi, otrzymały wsparcie wielu instytucji zewnętrznych o udziale w przedsięwzięciu.
Termin otwarcia zawodów zbliża się nieubłaganie. Pora na mobilizację zasobów Samorządu - w perspektywie roku jaki nam pozostał – również.
Organizacje pozarządowe i wszystkie potencjalne inne instytucje powinny być włączone w projekt działań przygotowujących miejski potencjał do tej imprezy. Poszerzy to możliwości Władz samorządowych i utworzonej spółki o zasoby bazy społecznej i komercyjnej.
Dostrzegając brak zadań w obszarze przygotowań do Pucharu Świata, w ogłoszonym do konsultacji ROCZNYM PROGRAMIE WSPÓŁPRACY MIASTA SZKLARSKIEJ PORĘBY Z ORGANIZACJAMI POZARZĄDOWYMI w ROKU 2011, jako Towarzystwo Izerskie, zgodnie ze statutowymi zapisami, pozwoliliśmy sobie zgłosić kilka zapisów, które umożliwią realne włączenie się do przygotowań imprezy 2012 roku.
Że przygotowania powinny być prowadzone przez cały 2011 rok, nikogo przekonywać nie ma potrzeby. Przygotowania na rezultat właśnie w tytułowym roku 2012.
Wówczas to w Szklarskiej Porębie, Jakuszycach pojawią się nie tylko setki zawodników i organizatorów, ale i tysiące widzów!!!
Właśnie praca wielu ludzi i instytucji w roku 2011 zadecyduje czy zawody narciarskiego Pucharu Świata będą naszym sukcesem, czy przysłowiowym Armagedonem.
Do programu miejskiego powinny być wprowadzone różne zadania w roku 2011.
Warto może rozważyć również propozycję partnerstwa ościennym Samorządom. Pracy i możliwości zaprezentowania na pewno starczy dla wszystkich chętnych wesprzeć nas w przyszłym sukcesie.
Przykład Wrocławia, który przygotowując się do organizacji EXPO, skoncentrował się jedynie na swoim potencjale, jest dobrą nauką. Być może warto w Mieście rozmawiać o stworzeniu szerszej formuły współpracy? W końcu propozycje to jeszcze nie recepty.
Podobno w Harrachovie, który będzie organizatorem zawodów Pucharu Świata w skokach Narciarskich w 2014 roku, pojawił się banner z informacją o tym wydarzeniu.
Komentarze
Widać nie czyta Pan prasy. Otóż Puchar Świata nie będzie rozgrywany w Jakuszycach, lecz na Szrenicy.
Brzmi niewiarygodnie? A jednak! "Up and Down" to formuła tych zawodów. Puchatekiem Śnieżynką pod górę i zjazd lolobrygidą.
Prasę dawkuję sobie ostrożnie, aby nie słyszeć chlupania wody w swoim mózgu. Póki co służy mi to ze skutkiem dobrym :)
"Podbieg" na Szrenicy jest jakimś nowym(?) pomysłem - być może arena potrzebuje "krwi". Informacja i zdjęcie z lustracji "trasy prawdy" obcym mi nie jest.
Moje "Kontakty Operacyjne" donoszą uprzejmNie, że konkurencje pucharowe rozgrywane będą na jakuszyckich trasach - TEŻ.
Często sobie powtarzam, że swoim źródłom informacji należy ufać i ... kontrolować - jak mawiał klasyk.
Dobrego dnia życzę.
Znając polską rzeczywistość, do wszystkiego zabierzemy się w grudniu 2011 roku albo styczniu 2012 i będziemy mieli nadzieję, że jakoś to będzie - smutne, ale prawdziwe.
Więcej wiary w przysłowiowego Człowieka.
Właśnie w jakimś celu tutaj sobie miło dywagujemy:)
Zbyt wielu ludzi w Szklarskiej Porębie, i nie tylko, może zrobić coś fajnego i zarobić przy tym trochę pieniędzy. Co grzechem w końcu nie jest. A "my naród zdolny jest".
O "ofensywie informacyjnej" nie pisałem, bo to domena rządowa. Na lizusa jakoś nie wypada wychodzić.
Potykać się na ubitym gruncie i kruszyć kopii nie będziemy, chociaż służy to tzw. "wiarygodności informacyjnej".A rzecz to podobno bezcenna.
Narciarstwo biegowe w scenerii zjazdowej może być niezwykłym widowiskiem dla kibiców a dużym wyzwaniem dla zawodników.
Panu należą się podziękowania za cenne informacje i sprostowania.
Najważniejsze jest, aby Miasto wykorzystało szansę jaką jest ów tytułowy Rok 2012.
Fakty są takie, że to miasto występowało o przyznanie prawa do organizacji tej imprezy. Nikt nam (Szklarskiej Porębie) nie dał jej za ładne oczy i tylko dlatego, że jesteśmy. Miasto - czytaj władze miasta - o to walczyły. I jeśli wywalczyły, to chyba mają jakiś pomysł, jak to przeprowadzić i pewnie zajmują się tym od dawna. Więc zanim zacznie Pan znów bić pianę na forum publicznym, to warto wcześniej porozmawiać z ludźmi, którzy tam ( w urzędzie) pracują i sprawdzić co się dzieje. A jeśli się nic nie dzieje, to wówczas bić na alarm.
Na razie polecam lekturę
sport.onet.pl/.../...
czyli coś się jednak dzieje. Ktoś gdzieś pojechał, coś zobaczyć, coś podpatrzyć i do roboty.
Potwierdzono także pomysł zorganizowania zawodów wg opisu z linkowanego artykułu.
To są na razie pomysły i rzeczywiście, niech się specjaliści nad tym trudzą. Mam tylko nadzieję, że panu Capolowi Szrenica przypadnie do gustu, tak jak poprzednio trasy jakuszyckie, nad których unikalnymi walorami się rozpływał podczas pierwszej konferencji prasowej w hotelu Las. Mam także nadzieję, że do tego czasu żadne z działających tu instytucji, które mogą mieć wpływ na organizację zawodów i ich przebieg, nie pokłócą się, a ekolodzy nie zablokują tras przed samymi zawodami. Na szczęście nasza poprzednia rada zdążyła przed zakończeniem kadencji wydać z siebie uchwałę o powołaniu spółki do organizacji zawodów, a nowy burmistrz powołał na jej szefa "starego" burmistrza. Dzięki temu, w przypadku sukcesu imprezy (za co trzymam kciuki, bo to nasz interes wspólny), nie będzie problemu z tym, komu należą się zaszczyty. Ale i winy za bardzo na starą władzę też się nie da zrzucić ;)
Sęk w tym, że artykuł NIE JEST O TRASACH NARCIARSKICH! To, z punktu widzenia poruszanych problemów, jest sprawą drugorzędną. Gdziekolwiek by one nie przebiegały, to kibice, zawodnicy, obsługa techniczna gdzieś muszą jeść, spać, pójść na spacer, do sklepu, a może nawet i do muzeum? Czy my, jako miasto, mamy potencjał, aby tym tysiącom gości coś zaoferować więcej, niż przejście jedną główną ulicą po chodnikach pięknie zagospodarowany ch przez psie odchody? Co możemy zrobić, aby zostać w głowach przyjezdnych jako miejsce przyjazne turystom i zatrzymać ich w Szklarskiej?
Czy pomyślano o tym, ilu wolontariuszy potrzebnych będzie do obsługi zawodów? Kto to zrobi? Kilku urzędników, którzy mają dodatkowo inne, swoje zasadnicze obowiązki?
A w jakich językach będziemy z tymi turystami rozmawiać? We wszechobecnym"języku langłydż", którym posługuje się większość pracowników naszej branży turystycznej?
No więc, Panie milusiński, tekst jest o tym, że można wiele wygrać wpisując do Rocznego Programu Współpracy takie zadania, które pomogą samorządowi (czyli nam) wyjść z twarzą przy organizacji tej imprezy, a przy okazji zintegrować społeczność. Bo jak na razie jest tak, że kilka osób ma pomysły na jakieś działania i tyra, kilka innych wypina pierś po ordery za ich pracę, a komentatorów malkontentów (świetnie poinformowanych i wszystko umiejących, tylko nigdy nie mających czasu wtedy, kiedy ich pomoc byłaby potrzebna) mamy tu całe zastępy. Na wszelki wypadek, ze skromności zapewne, piszą anonimowo.
Cytuję Marzena Czarnecka:
Mnie się wydaje, że np. wyjazd do Val di Fieme był m.in. po to, aby zobaczyć pracę i sprawdzić ilu np. wolontariuszy jest potrzebnych. Nie sądzę, aby robili to urzędnicy
Cytuję Marzena Czarnecka:
Czyżby Pani Marzena sugerowała, aby pieniądze budfżetowe stowarzyszenia wydawały na naukę języków obcych?
Cytuję Marzena Czarnecka:
Można, ale nie trzeba. Może np. zamiast liczyć na wolontariuszy "komentatorów malkontentów świetnie poinformowanych i wszystko umiejących, tylko nigdy nie mających czasu wtedy, kiedy ich pomoc byłaby potrzebna", lepiej po prostu zatrudnić ludzi. Coś mi się wydaje, że to drugie rozwiązanie jest bardziej profesjonalne.
Puchar świata to chyba nie jest ani czas a ni miejsce na robienie integracji społecznej. To jest biznes i trzeba się wykazać profesjonalizme m.
W każdym razie, jak czytamy: powołana jest spółka, jest też jej szef, są prowadzone przygotowania. Czyli coś się dzieje. A że bez organizacji pozarządowych? Cóż, może taki jest właśnie pomysł, aby imprezę zorganizować bez pomocy organizacji pozarządowych? I może to jest dobry pomysł, bo cytując Panią Marzenę
Cytuję Marzena Czarnecka:
Wracając jednak do Pańskiej odpowiedzi na mój post - to jednak nie do końca dobrze odczytał Pan moje sugestie.
Po pierwsze - nie sugeruję, aby za miejską kasę organizacje pozarządowe uczyły się języków obcych, bo jak słusznie Pan zauważył. to nie organizacje, a zatrudniony personel zajmie się obsługą gości.
A jeśli po wspomnianej przez Pana wizycie okaże się, że jednak do obsługi gości potrzebna będzie jakaś ilość wolontariuszy - to pytanie pozostaje nadal aktualne - jaki jest "potencjał językowy miasta"? Czy też wychodzimy z założenia, że jak już do nas przyjeżdżają, to niech się uczą języka polskiego?
Program współpracy zawiera nie tylko elementy współpracy finasowej, ale także pozafinansowej. Także miasto może się nań powoływać, jeśli zamierza uzasadnić konieczność otrzymania dotacji do niektórych działań. Warto o tym pamiętać, szczególnie w aspekcie ustawowych wymogów konsultacji w organizacjami pozarządowymi.
I na zakończenie - pozwolę się całkowicie z Panem nie zgodzić, że PŚ nie jest dobrym czasem na "robienie integracji" - moim zdaniem, jest najlepszym. Postaram się to uzasadnić w osobnym komentarzu.
Chyba z tą tajemnicą pani przesadza. A nawet na pewno.
Potencjał językowy miasta jest taki sam jak potencjał całego kraju. I w rok tego nie zmienimy. Zwłaszcza za publiczne pieniądze.
Proszę się nie martwić. Ekipy będą nocować w kilku hotelach z gwiazdkami, gdzie obsługa potrafi się porozumieć.
Dajemy sobie radę z Biegiem Piastów, na któy przyjeżdża mnóstwo obcokrajowców, to i damy sobie radę z obsługą podczas pucharu świata.
Jedynymi wolontariuszami ( jak sądzę), będą porządkowi na trasie zawodów (zwani sędziami).
Pozostali powinni być zatrudnieni, bo tylko wówczas można wymagać.
To nie jest olimpiada, lecz zwykłe zawody pucharu świata, które są obsługiwane przez wyspecjalizowan e firmy .
A prasie zbytno bym nie ufała, bo jak na razie to nie chciejstwo dziennikarzy decyduje o tym, jak będą wygladały zawody. Skoro brak ostatecznej decyzji co do przebiegu tras, to na razie są to tylko dywagacje.
ps - moja odpowiedź w sprawie integracji społecznej - w osobnym artykule.
wkłada Pan do mojej wypowiedzi słowa, których nie zapisałem. Proszę więc nie konfliktować mnie z Przedstawiciela mi władz miejskich. Zdarza mi się z Miastem współpracować a nie oklepywać. Nie mam powodu,nie odczuwam potrzeby!!!
JESTEM PRZEKONANY, ŻE NAPISAŁEM PROSTY i I CZYTELNY TEKST O UCZESTNICTWIE MIESZKAŃCÓW, ORGANIZACJI POZARZĄDOWYCH, FIRM SZKLARSKIEJ PORĘBY W PRZYGOTOWANIACH DO PUCHAROWYCH ZAWODÓW, m. in. poprzez realizację ustawowo określonych zadań publicznych.
Jeśli odczytał Pan to jak podważanie czyjegoś dorobku i tzw. "bicie piany" - czegoś Pan nie doczytał. Proszę raz jeszcze.
Moja wypowiedź nie jest też alarmująca. Jest teraz czas rozmowy i propozycji.
W gronie ludzi zainteresowanyc h i pracujących przy projekcie zdarza mi się rozmawiać o różnych jego aspektach. Ta wypowiedź też w tym duchu.
Dzisiaj kompetentny reprezentant Miasta stwierdził, że dopiero po tegorocznej lutowej próbie na Szrenicy FIS potwierdzi czy pucharowe biegi 2012 odbędą się na tej trasie. Wszyscy zainteresowani są dobrej myśli, o czym i ja napisałem.
Pan zaś o jakimś "biciu piany".
Czas pieczenia świątecznych ciast mamy za sobą.
Mogę tylko potwierdzić Pańskie słowa, że wokół przygotowań wiele się dzieje, ale Organizatorzy mają swojego rzecznika i tak być powinno.
Za link do Onet.pl dziękuję. Chociaż komentarze powalają z nóg. Nie gustuję
lecz na początek roku , a właściwie luty 2012.
Pisałem chyba jednak o możliwych (wskazanych, dopuszczalnych) rozwiązaniach, mogących budować imprezę i jej otoczenie,
na zagrożeniach dla imprezy nie koncentrując się. To chyba dostrzegalna różnica? Może nie warto szukać tego czego nie zgubiłem?
W kwestiach pomysłów, propozycji i spojrzenia "Miasta" - zobaczymy 13-ego stycznia, podczas spotkania wspomnianego przez Marzenę Czarnecką.
Czy nie pora na zmianę sposobu zarządzania Potencjałem?
www.szklarskaporeba.bip.net.pl/.../
Nie ma się więc czego "czepiać"
Ukłony
Zapoznam się wnikliwie z treścią dokumentu niebawem. Na ten czas podtrzymuję zdanie, iż wyznaczenia spotkania z przedstawiciela mi organizacji pozarządowych nie równa się zaproszeniu. A mowa w RPW o takich, które w roku poprzednim uczestniczyły w projektach. A pozostałe? Jak też odebrać sposób komunikacji: BIP, tablica, biuletyn - urzędowy dystans?
A zatem kolejne zapytanie: czy pora zmienić dystans do Potencjału?
O mały włos ominąłbym uzupełniający wątek Pani Marzeny.
Propnuję korzystać z rss-a (ten pomarańczowo-biały prostokącik pod paskiem nowych komentarzy) - on pokazuje komentarze w kolejności zamieszczania.
Na pewno wtedy nie przegapi się nowych wpisów.
W tym prostokąciku, jeśli nie będą wypowiedzi okrojone z autorów (mam nadzieję, że Redakcja "dojrzeje" do niewpuszczania anonimów), to będzie ok.
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.