Absolutorium.
Wynikiem 10:1, na 11 radnych obecnych, zakończyło się głosowanie w sprawie przyznania absolutorium burmistrzowi Szklarskiej Poręby, Arkadiuszowi Wichniakowi. Głos przeciwny należał do radnego Marcina Barbarowicza.
Przed głosowaniem odczytano pozytywną opinię Regionalnej Izby Obrachunkowej z wykonania budżetu oraz opinię komisji rewizyjnej, rekomendującą również przyznanie absolutorium burmistrzowi.
Potem zaplanowano dyskusję, jednak wysłuchaliśmy tylko wypowiedzi M. Barbarowicza. Inni radni nie mieli pytań ani uwag. W uzasadnieniu swojej negatywnej oceny wykonania budżetu radny zwrócił uwagę na to, iż przez cały rok 2009 nie znalazły się pieniądze na załatanie dziur w jezdniach oraz zainstalowanie oświetlenia w Szklarskiej Porębie Dolnej, o co prosił wielokrotnie, natomiast na koniec roku zostały niewykorzystane pieniądze w dziale "transport" oraz "ochrona środowiska i ekologia". Niewykorzystane środki (razem grubo ponad 300 tys.) mogły, zdaniem M. Barbarowicza, zostać przeznaczone na załatanie "kilku ładnych dziur" i zainstalowanie oświetlenia. Radnego zdenerwowało głównie to, że kiedy zwracał się o wykonanie prac, zawsze żądano od niego wskazania źródeł finansowania jego pomysłów. Grzegorz Sokoliński krótko skomentował tę wypowiedź: "to się tylko wydaje, że tak łatwo jest przesuwać pieniądze pomiędzy poszczególnymi działami".
Doskonałą ilustracją słów radnego była prezentacja sieci dziur, upsss, dróg powiatowych, przygotowana na okoliczność pierwszego punktu programu sesji, którym była:"Informacja Zarządu Powiatu Jeleniogórskiego o utrzymaniu i modernizacji sieci dróg Powiatu Jeleniogórskiego położnych na terenie naszego miasta". Zarząd powiatu nie pojawił się, byli natomiast radni powiatowi: Julian Lachowicz i Maciej Abramowicz. Trzeci radny, którego nazwiska już nie pamiętamy, tradycyjnie - nie przybył.
Przesuwające się na ścianie, za plecami urzędników, przez większą część sesji, obrazki dziur powiatowych były interesującym akcentem obrad. Jednak naszym zdaniem najciekawsze, od strony stosunków obywatel - władza były wnioski i zapytania mieszkańców.
Obywatele mają (?) głos.
Na początek, zanim dopuszczono do głosu zapisane osoby, przewodniczący rady odczytał korespondencję skierowaną do Jerzego Łotarewicza. Pomimo, że Jerzego Łotarewicza na sesji nie było, a wcześniej otrzymał już odpowiedzi na zadane pytania listem, to publiczność została wtajemniczona w szczegóły korespondencji prywatnego obywatela z urzędem. O ile nie mamy nic przeciwko zamieszczaniu zanonimizowanych dokumentów w internecie (choćby po to, aby nie pytać urzędników 10 razy o to samo), to forma i treść tego tekstu (trudno to nazwać udostępnieniem informacji publicznej) omal nas nie powaliła. Większą część "odpowiedzi" stanowiła analiza życiorysu wyborczego, kompetencji oraz intencji i charakteru pytającego.
Bardzo ciekawe, jak - zdaniem autora tego dokumentu - treść i forma mają się do wskazanej we wstępie pisma podstawy prawnej dostępu do informacji publicznej (nb. pomijającej z niewiadomych powodów art.61 Konstytucji RP oraz przepisy prawa międzynarodowego)?
Art. 61.
1. Obywatel ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne. Prawo to obejmuje również uzyskiwanie informacji o działalności organów samorządu gospodarczego i zawodowego, a także innych osób oraz jednostek organizacyjnych w zakresie, w jakim wykonują one zadania władzy publicznej i gospodarują mieniem
komunalnym lub majątkiem Skarbu Państwa.
2. Prawo do uzyskiwania informacji obejmuje dostęp do dokumentów oraz wstęp na posiedzenia kolegialnych organów władzy publicznej pochodzących z powszechnych wyborów, z możliwością rejestracji dźwięku lub obrazu.
3. Ograniczenie prawa, o którym mowa w ust. 1 i 2, może nastąpić wyłącznie ze względu na określone w ustawach ochronę wolności i praw innych osób i podmiotów gospodarczych oraz ochronę porządku publicznego, bezpieczeństwa lub ważnego interesu gospodarczego państwa.
Gdzie w opisie procedur udostępniania informacji znajdują się przepisy nakazujące tak bogatą analizę osobowościową wnioskującego? I jaką kompetencję mają urzędnicy do dokonywania takich analiz?
Po wysłuchaniu tej opinio - odpowiedzi przyszedł czas na zadanie pytań przez osoby zapisane na listę mówców znajdującą się w czerwonej teczce. Szczegóły znajdą się zapewne w protokole (a na pewno są nagrane) więc ograniczymy się tylko do podania kilku przykładów.
Mieszkańcy pytali między innymi o stan - materialny i prawny - budynków, które stanowią mienie gminy, a niegdyś były dzierżawionym mieniem po FWP. Pytano min o: "Husarza", który pomimo kilku przetargów nie znalazł nabywcy - głównie z powodu zbyt wysokiej, zdaniem mieszkanki - ceny. Padło pytanie o budynki po dawnym "Wzroku" (wcześniej burmistrz poinformował o wygranej, w sądzie I instancji, sprawie z PRESTOMAXEM dotyczącej obiektu "OKO III"), o kino (miasto zwróciło się do Marszałka Województwa o zgodę na zmianę przeznaczenia budynku), o to, dlaczego nie przystąpiono w 2008 r do rozmów z dzierżawcami na temat ogłoszenia przetargów na budynki po FWP. Zostało zadane pytanie o dopłaty do cen wody (konkretnie: źródła finansowania dopłat i faktyczną wysokość tych dopłat w ujęciu rocznym ). Nie na wszystkie pytania można od razu było dać odpowiedź, więc odpowiedzi zostaną udzielone na piśmie.
Po dwóch latach bezskutecznych prób udowodnienia przez jedną z mieszkanek miasta, że stosowane przez urząd kryterium dochodowe na potrzeby przyznawania mieszkań komunalnych jest niezgodne z uchwałą z 2002 r (ze zmianami w 2006), nadzór wojewody przyznał rację mieszkance. Wcześniej - komisja rewizyjna ani radca prawny urzędu nie dopatrzyli się uchybień. Wojewoda załatwił sprawę w 12 dni. Ponieważ jednak nowa uchwała z 2010 r. została zaskarżona do WSA przez nadzór wojewody (z innych niż poprzednio powodów), to mamy teraz sytuację, w której stare prawo działa nadal. A pytanie obywatelki dotyczyło tego, wg jakich zasad będzie obecnie ustalane kryterium dochodowe. W sumie - nie udało nam się usłyszeć konkretnej deklaracji rozwiązania tego problemu, a jedynie opis sytuacji prawnej.
Redakcja pozwoliła sobie również skorzystać ze swojego prawa do informacji i zadała pytanie o plany władzy dotyczące badania satysfakcji mieszkańców oraz ewentualnej metody wybranej do tego celu. Ponieważ w roku ubiegłym przeprowadzono badania satysfakcji turystów, to naszym zdaniem wypadałoby się zapytać o to, jak bardzo zadowoleni z życia w Szklarskiej Porębie są jej mieszkańcy. Planuje się takie badania w związku z pracami nad strategią budowy marki miasta, ale kiedy i jaką metodą - tego jeszcze nie ustalono. Liczymy na odpowiedź na piśmie, zgodnie z obietnicą pana Przewodniczącego Rady. (Art.14 ustawy o dostępie do informacji publicznej: 1. Udostępnianie informacji publicznej na wniosek następuje w sposób i w formie zgodnych z wnioskiem, chyba że środki techniczne, którymi dysponuje podmiot obowiązany do udostępnienia, nie umożliwiają udostępnienia informacji w sposób i w formie określonych we wniosku.)
Komentarze
Mnie także podoba się ten fragment, jak i kilka innych, aczkolwiek z innych powodów. Otóż zastanawia mnie to, urzędnik marnuje czas pracy (za pieniądze podatników) na produkcję takiej literatury. Nawet nie rozumiem tego, że odpowiada się na niektóre pytania, które powinny być skierowane do innego podmiotu. A to na pytającym, wg procedury DIP, ciąży obowiązek takiego sformułowania pytania, aby było ono zrozumiałe oraz właściwe zidentyfikowani e podmiotu zobowiązanego do odpowiedzi (przykład pytania przekazanego do KSWiK). Jakaś dziwna nadgorliwość urzędowa w stosunku do obywatela, któremu zarzuca się nieczyste intencje.
Gdybym chciała startować w wyborach, sama zaczęłabym zadawać niewygodne pytania z nadzieją na ich upublicznienie. Nie ma to, jak kampania wyborcza za cudze pieniądze. Przecież nieważne co, ani jak piszą - byleby pisali.
Odrębnym gatunkiem jest skarbnik miasta, który doprowadza do tego, że są nadwyżki budżetowe. To oznacza, że pani skarbnik jest cieniutka, bo nie potrafi w odpowiednim momencie burmistrzowi przekazać informacji, że są nadwyżki aby te pieniądze można byłoby spożytkować na dodatkowe inwestycje.
Ale i tak jest postęp. Za czasów Misiuka rok budżetowy kończono z nadwyżkami w wysokości 3 000 000 złotych. Teraz jak czytam ubiegły rok zakończono z nadwyżką 300 000 złotych. Spadek o 1000%.
Ale i tak uważam, że w finansach powinno się zamontować kamery a monitory z podlądem w gabinecie burmistrza albo na korytarzach, aby petenci widzieli jak pracuj urzędnicy. Gwarantuję spadek spożycia kawy też o 1000%
Polecam tę lekturę, bo jest w niej wiele informacji o stanie, nie tylko budżetu, miasta. O ile umie się wyciągać wnioski.
Niestety, budżet mamy konstruowany w wersji rachunkowej, a nie zadaniowej, więc poruszanie się po tabelkach i działach nie jest łatwe. Ale, jak napisał pewien uczestnik warsztatów "Laboratorium monitoringu budżetu": "Budżet to są działy i rozdziały, aby ludzie nie wiedziały, gdzie się ich pieniądze podziały" Można spróbować zweryfikować tę teorię.
Pani Marzena ma rację, że nie powinno się odpowiadać na niektóre pytania, bo zostały źle zadane. Ale wyobrażam sobie ile radości musiało sprawić odpowiadającemu , gdy pisał, że nikt stawek wody i ścieków w urzędzie nie liczy na palcach, oraz, że stosowane przez Jerzego Łotarewicza narzędzia do obliczeń są niedokładne (liczenie na palcach).
Kiedyś UBeckie i SBeckie pały lały i się śmiały. Karta się odwróciła.
W ciągu 3,5 roku zrobiono więcej niż we wszystkich kadencjach razem poprzednio. Także w tej sferze która jest Pani bardzo bliska. Ja zadam tylko kilka prostych pytań: Gdzie była Pani w latach 1990-2006? Czy mieszkała Pani w Szklarskiej Porębie? Czy próbowała Pani wyegzekwować od ówczesnej władzy to co obecna robi bez proszenia? Jakie były skutki Pani działań? Dla ułatwienia proszę tylko opisać działania swoje i władzy w miękkiej strefie (MOPS, MOK, świetlice środowiskowe, dostęp do informacji publicznej, spotkania z mieszkańcami, biuletyn miejski, ...). Proszę się pochwalić, czekamy.
Proszę zajrzeć w archiwa MOPS-u i UM oraz przewertować protokoły z dawnych sesji. Miłej lektury.
PS
A co obecna władza robi bez proszenia i co nie należy do zadań gminy?
Bardzo populistyczne zagranie z tym pytaniem, Panie Zenonie, a przecież powinien Pan wiedzieć, że władza działa na wniosek obywatela, na dodatek zgodnie z prawem i w granicach tego prawa?
Nie rozumiem łaskawa Pani w jaki sposób Pani wypowiedź odnosi się do moich pytań. Są to oczywiste oczywistości i mam wobec tego dodatkowe pytanie: Czy obecna władza działa zgodnie z prawem i dlatego wykazuje Pani zwiekszoną aktywność publiczną, czy też poprzednia nie działała zgodnie z prawem i wobec tego Pani aktywność była niewielka?
W kilku spotkaniach władzy z mieszkańcami występowała Pani jako moderator, musi Pani wobec tego pamiętać, że takie spotkania odywają się już od dawna. Pamięta Pani takie spotkania w poprzedniej kadencji?Ja nie
a czy ja tej władzy zarzucam brak spotkań? Albo brak inwestycji? Nie! Min dlatego została utworzona podstrona pt. Głos Obywatelski, aby w cieniu informacji o inwestycjach nie ginęły informacje o działaniach społecznych, również tych organizowanych przez jednostki samorządowe, a w szczególności MOPS, z którym współpracuję :). Powiem więcej - cenię sobie współpracę pozafinansową z miastem, o czym nie raz już pisałam.
Tak, byłam moderatorem spotkań z władzą, a nawet mam niejasne przeczucie, że zanim stały się regułą, to sama zaczęłam je organizować (dzięki pomocy Redakcji). W prawym menu ma Pan archiwum, polecam nr 3 - w całości! Co do poprzedniej kadencji ... no cóż, pamiętam jedno - w "Zdrowiu" - także byłam jego organizatorką, salę udostępniły poprzednie władze, był na spotkaniu burmistrz Z. Misiuk,kilku radnych i garstka mieszkańców (w tym - obecny przewodniczący RM.) Pana chyba tam nie było? Ale też pamiętam jedno - pozrywane ogłoszenia o tym spotkaniu.
Sądząc po zadawanych pytaniach o moją aktywność publiczną, to na sesjach zbyt często Pan nie bywał, albo pamięć kiepska?
Proszę wejść w link:http://www.lgo.pl/, na dole strony, kategoria "Narzędzia". Jest tam raport z badania programu współpracy za 2005 r. - jak widać, za "starej" władzy. I tak możemy sobie powoli sączyć te informacje. Ja, w każdym razie, podpisuję wszystko swoim nazwiskiem - a Pan?
Ustawa o działalności pożytku publicznego zaczęła obowiązywać w 2004 r.
Ustawa o dostępie do informacji publicznej- uchwalona w 2001, a rozporządzenie o BIP- 2007. Można więc powiedzieć, że przez takie ustawy TA OBECNA władza ma gorzej :) - choć tak naprawdę ma lepiej - bo ma , ciągle jeszcze, olbrzymi kapitał zaufania. Im jawniej działa, tym zaufanie społeczności większe. Szkoda go psuć niepotrzebnymi, moim zdaniem, działaniami wynikającymi z nadwrażliwości na krytykę. Albo, jeszcze gorzej- w dopatrywaniu się krytyki nawet w zwykłych relacjach.
Czy dla Pani obecność na sesjach jest wyłącznym sposobem aktywności? To chyba żart. Moje pytania dotyczą zestawienia tego co robi obecna władza jeśli chodzi o działania społeczne z tym co robiły poprzednie władze. Nie oczekuję nawet zestawiania działań inwestycyjnych bo jak Pani napisała one Panią nudzą.
Cytuję M.Cz.: Czy bez tych ustaw nie można było funkcjonować? Cytuję M.Cz.:
Pani Marzeno! Sam tytuł tej relacji jest już tendencyjny. Tendencyjna jest także Pani relacja ze spotkania na Dolnej. Uwaga o „Jelonku” jest tego przykładem. Czy tutaj wyegzekwowanie od byłej radnej nie będzie kopaniem leżącego?
wybudowano 3 boiska i rozpoczyna się budowa 4
jakieś 10 km całkowicie nowych ulic
zrobiono trochę oświetlenia
2 skwery 3 parkingi
park dinozaurów
park esplanada
rozbudowa Szrenicy
z unijną kasę kupuje się wozy strażackie, znakuje atrakcje turystyczne, robi się projekty dla ludzi (MOPS)
stworzono od zera MZGL, który 3,5 roku temu nie miał nawet jednej wiertarki, a dzis dysponuje sprzętem wartości 2 baniek i sam może latać dziury w drogach
Zrobiono 2 projekty (własne) domów i doprowadzono do pozwolenia na budowę
zaprojektowano nowe przedszkole
wprowadzono darmowe przedszkola
budowana jest sala gimnastyczna w SP1
odbudowano 9 mostow, a 3 inne są w kolejce
za chwilę będziemy organizować Tour de Ski
Wpływy z parkingów zwiększono o 1000%
Wpływy z opłaty miejscowej zwiększono o 100%
Budżet się zamyka a inwestycje są prowadzone, mimo, że nie ma wyprzedaży majątku.
Fakt. To takie nudne, że się nie chce słuchać. Lepiej byłoby posłuchać, gdyby tego nie zrobiono.
A propos organizowania Tour de Ski - życzę sobie i miastu tej imprezy i trzymam za otrzymanie organizacji kciuki. Pamiętam także słowa burmistrza, że bez udziału i pomocy mieszkańców się nie obejdzie. Pytanie- jaką metodą dotrzeć do ludzi, żeby chcieli przyjść, skoro na spotkania przychodzi tak mało osób? Na razie, dopóki nie ma oficjalnej decyzji, pytanie jest retoryczne, ale co potem?
Pani Marzeno! Myślę, że nie docenia Pani mieszkańców. Także tych z którymi Pani współpracuje w różnych grupach aktywności. To są przecież wielokrotnie lokalni liderzy. Którzy potrafią zorganizować cos wspólnego z innymi. Więcej optymizmu.
I brali za to kasę. Muszą się więc liczyć, że teraz są rozliczani i jeszcze długo będą.
Piszę to z pozycji obserwatora.
Za wszystkie komentarze dziękuję i zamykam dyskusję pod artykułem.
Jeśli komentatorzy czują się nieusatysfakcjo nowani – proszę o list na adres redakcji, podpisany z imienia i nazwiska (dw redakcji)
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.